Poniedziałek, 6 października 2014
Kategoria Codzienność
Dom-Praca-Dom
- DST 63.39km
- Czas 02:47
- VAVG 22.77km/h
- VMAX 35.80km/h
- Kalorie 1780kcal
- Podjazdy 900m
- Sprzęt Bulls King Cobra XC
- Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 3 października 2014
Kategoria Codzienność
Dom-Praca-Dom
- DST 38.25km
- Czas 01:42
- VAVG 22.50km/h
- VMAX 34.10km/h
- Kalorie 1094kcal
- Podjazdy 880m
- Sprzęt Bulls King Cobra XC
- Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 2 października 2014
Kategoria Codzienność
Dom-Praca-Dom
- DST 39.01km
- Czas 01:50
- VAVG 21.28km/h
- VMAX 31.90km/h
- Kalorie 1181kcal
- Podjazdy 880m
- Sprzęt Bulls King Cobra XC
- Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 1 października 2014
Kategoria Codzienność
Dom-Praca-Dom + przejazd w pracy
- DST 56.48km
- Czas 02:30
- VAVG 22.59km/h
- VMAX 36.30km/h
- Kalorie 1068kcal
- Podjazdy 900m
- Sprzęt Bulls King Cobra XC
- Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 28 września 2014
Kategoria Jednodniowe
Jura z Dominem i spółką :)
Hm...dawno nic nie pisałem gdyż mam chroniczny brak dostępu do kompa , ale może dziś coś wymodzę....
Od dłuższego czasu chodził za mną jakiś dłuższy wyjazd rowerowy. Niestety ostatnimi czasy jakoś mało było możliwości, aby wziąć byka za rogi i pokręcić gdzieś, a to ze względu na przeprowadzkę do nowego mieszkania i związane z nią remonty , remonciki i tym podobne re..... ;)
W pierwszym planie był sobotni wypad w lasy w okolicach Radły-Ługi, żeby odwiedzić na grzybobraniu ekipę z Ghostbikers,ale.....
Pojawił się pomysł , który wykluł się w brodatej głowie Domina , aby upodlić się w Niedzielę w Dolinkach Krakowskich. Mając do wyboru : najprawdopodobniej samotna jazdę po lasach lub świetne towarzystwo zakręconych rowerowych maniaków.....oczywiście padło na "2" ;P
Jak to zwykle bywa, do Krzeszowic Ja i Domino kręcimy na naszych prywatnych dwóch kółkach, co zajmuje nam niecałe dwie godzinki, gdyż z lekka rozmokły po deszczu teren nas spowolnił. Reszta ekipy : Czarny Kot, Jagaryba, Olga i Marcin dojechali samochodami na PKP Krzeszowice.
Jak tyko poskładali rowery , nie marnując czasu ( a mieliśmy ambitne plany :) ) ruszyliśmy w stronę Czernej . Ekipa nam sie powolutku rozgrzewała , pogoda robiła się coraz milsza ( bo rano startowaliśmy z Dominem w białej mgle ) i po kilkunastu minutach dotarliśmy do Paczółtowic, gdzie na stromym zjeździe skręciliśmy w prawo w żółty szlak ( Czarny Kot ledwo wyrobił się na zakręcie tak się rozbujał i musiał się wracać :) ) gdzie mogliśmy jechać piękna dolina Racławki. Jak nam wcześniej wspominał Domino był tam kawałek drogi po bardzo kamienistej kamiennej ścieżce tuż przy strumieniu, po której musieliśmy przeprowadzić nasze rumaki :) , oraz kilka urokliwych przepraw które ostatni odnowiono budując nowe mostki i kładki .
Z doliny Racławki pojechaliśmy asfaltem w stronę Szklar, gdzie przy pięknej skale zwieńczonej krzyżem skręciliśmy w prawo i zaczęliśmy wspinać się stromą asfaltową ulicą na Brodło aby stamtąd czarnym a później żółtym szlakiem , przez bardzo stromy i niebezpieczny zjazd z ogromnymi wyrwami , wypłukanymi podczas opadów, zjazd w lesie dostać się na drugą stronę do Doliny Będkowskiej.
Dolina Będkowską , znaną nam z licznych wypadów na Jurę , dotarliśmy prawie pod Jaskinię Nietoperzową, ale ze niejednokrotnie w niej byliśmy, odpuściliśmy ją sobie i pojechaliśmy prosto wąwozem ( który też od ostatniego razu został wysypany drobnym tłuczniem ) w stronę Bębła i dalej przyjemną asfaltową a później szutrową drogą do Wierzchowia, mijając po drodze Jaskinie Wierzchowską i Mamutową. Następnie żółtym szlakiem , krętymi uliczkami i polnymi drogami dotarliśmy na punkt widokowy z którego rozpościerał się przepiękny widok na cała dolinę między Bolechowicami a Zabierzowem. Po zjeździe na dół zrobiliśmy sobie przerwę w knajpce tuż przy wjeździe doliny Bolechowickiej, skąd po zacnym posiłku skoczyliśmy jeszcze zobaczyć Bramę Bolechowicką. Jako że dzień był słoneczny i ciepły, to wszystkie skałki były wręcz oblepione wspinaczami :)
Z Bolechowickiej pojechaliśmy do Kobylańskiej , całkiem ciekawej, spokojnej i urokliwej dolinki na końcu której, czekał nas mocny podjazd na górę do Będkowic , gdzie z kolei czekał nas znów bardzo niebezpieczny, stromy i szybki zjazd z powrotem do doliny Będkowskiej .
Przejazd Doliną Będkowską, tym razem w drugą stronę, zakończył nasz mały wypad w Dolinki Krakowskie. Z powodu późnej pory i jednak sporego dystansu do domu, przez Rudawę wyjechaliśmy na drogę 79 i po odstawieniu samochodziarzy do samochodów, z Dominem pokręciliśmy, starą , znajomą drogą , w zapadających szybko ciemnościach, do domu.
Dzięń był w 100% udany, ekipa fenomenalna i teren i pogoda wyśmienita.
Mam nadzieję że już niedługo znów się wybierzemy w te "piękne okoliczności przyrody " :)
Kilka fotek zrobionych przez świetnego fotografa OLGĘ :)

Cały ekipaż wycieczki w Dolinie Bolechowickiej © Mariotruck

Zablokowali skrzyżowanie to wylądowali za kratkami :P © Mariotruck

Jak my kochamy takie znaki :) Już boli :) © Mariotruck

"Maska" Kota :P © Mariotruck

Kochamy Paczółtowice :P © Mariotruck

Synu kręcisz.....- Kręcę tato, kręcę :P © Mariotruck

Jeśli to możliwe...zawróć :P © Mariotruck

Na zjazdach nawet aparat niewyrabiał :) © Mariotruck
Od dłuższego czasu chodził za mną jakiś dłuższy wyjazd rowerowy. Niestety ostatnimi czasy jakoś mało było możliwości, aby wziąć byka za rogi i pokręcić gdzieś, a to ze względu na przeprowadzkę do nowego mieszkania i związane z nią remonty , remonciki i tym podobne re..... ;)
W pierwszym planie był sobotni wypad w lasy w okolicach Radły-Ługi, żeby odwiedzić na grzybobraniu ekipę z Ghostbikers,ale.....
Pojawił się pomysł , który wykluł się w brodatej głowie Domina , aby upodlić się w Niedzielę w Dolinkach Krakowskich. Mając do wyboru : najprawdopodobniej samotna jazdę po lasach lub świetne towarzystwo zakręconych rowerowych maniaków.....oczywiście padło na "2" ;P
Jak to zwykle bywa, do Krzeszowic Ja i Domino kręcimy na naszych prywatnych dwóch kółkach, co zajmuje nam niecałe dwie godzinki, gdyż z lekka rozmokły po deszczu teren nas spowolnił. Reszta ekipy : Czarny Kot, Jagaryba, Olga i Marcin dojechali samochodami na PKP Krzeszowice.
Jak tyko poskładali rowery , nie marnując czasu ( a mieliśmy ambitne plany :) ) ruszyliśmy w stronę Czernej . Ekipa nam sie powolutku rozgrzewała , pogoda robiła się coraz milsza ( bo rano startowaliśmy z Dominem w białej mgle ) i po kilkunastu minutach dotarliśmy do Paczółtowic, gdzie na stromym zjeździe skręciliśmy w prawo w żółty szlak ( Czarny Kot ledwo wyrobił się na zakręcie tak się rozbujał i musiał się wracać :) ) gdzie mogliśmy jechać piękna dolina Racławki. Jak nam wcześniej wspominał Domino był tam kawałek drogi po bardzo kamienistej kamiennej ścieżce tuż przy strumieniu, po której musieliśmy przeprowadzić nasze rumaki :) , oraz kilka urokliwych przepraw które ostatni odnowiono budując nowe mostki i kładki .
Z doliny Racławki pojechaliśmy asfaltem w stronę Szklar, gdzie przy pięknej skale zwieńczonej krzyżem skręciliśmy w prawo i zaczęliśmy wspinać się stromą asfaltową ulicą na Brodło aby stamtąd czarnym a później żółtym szlakiem , przez bardzo stromy i niebezpieczny zjazd z ogromnymi wyrwami , wypłukanymi podczas opadów, zjazd w lesie dostać się na drugą stronę do Doliny Będkowskiej.
Dolina Będkowską , znaną nam z licznych wypadów na Jurę , dotarliśmy prawie pod Jaskinię Nietoperzową, ale ze niejednokrotnie w niej byliśmy, odpuściliśmy ją sobie i pojechaliśmy prosto wąwozem ( który też od ostatniego razu został wysypany drobnym tłuczniem ) w stronę Bębła i dalej przyjemną asfaltową a później szutrową drogą do Wierzchowia, mijając po drodze Jaskinie Wierzchowską i Mamutową. Następnie żółtym szlakiem , krętymi uliczkami i polnymi drogami dotarliśmy na punkt widokowy z którego rozpościerał się przepiękny widok na cała dolinę między Bolechowicami a Zabierzowem. Po zjeździe na dół zrobiliśmy sobie przerwę w knajpce tuż przy wjeździe doliny Bolechowickiej, skąd po zacnym posiłku skoczyliśmy jeszcze zobaczyć Bramę Bolechowicką. Jako że dzień był słoneczny i ciepły, to wszystkie skałki były wręcz oblepione wspinaczami :)
Z Bolechowickiej pojechaliśmy do Kobylańskiej , całkiem ciekawej, spokojnej i urokliwej dolinki na końcu której, czekał nas mocny podjazd na górę do Będkowic , gdzie z kolei czekał nas znów bardzo niebezpieczny, stromy i szybki zjazd z powrotem do doliny Będkowskiej .
Przejazd Doliną Będkowską, tym razem w drugą stronę, zakończył nasz mały wypad w Dolinki Krakowskie. Z powodu późnej pory i jednak sporego dystansu do domu, przez Rudawę wyjechaliśmy na drogę 79 i po odstawieniu samochodziarzy do samochodów, z Dominem pokręciliśmy, starą , znajomą drogą , w zapadających szybko ciemnościach, do domu.
Dzięń był w 100% udany, ekipa fenomenalna i teren i pogoda wyśmienita.
Mam nadzieję że już niedługo znów się wybierzemy w te "piękne okoliczności przyrody " :)
Kilka fotek zrobionych przez świetnego fotografa OLGĘ :)

Cały ekipaż wycieczki w Dolinie Bolechowickiej © Mariotruck

Zablokowali skrzyżowanie to wylądowali za kratkami :P © Mariotruck

Jak my kochamy takie znaki :) Już boli :) © Mariotruck

"Maska" Kota :P © Mariotruck

Kochamy Paczółtowice :P © Mariotruck

Synu kręcisz.....- Kręcę tato, kręcę :P © Mariotruck

Jeśli to możliwe...zawróć :P © Mariotruck

Na zjazdach nawet aparat niewyrabiał :) © Mariotruck
- DST 148.45km
- Teren 30.00km
- Czas 09:29
- VAVG 15.65km/h
- VMAX 58.60km/h
- Kalorie 6068kcal
- Podjazdy 2392m
- Sprzęt Bulls King Cobra XC
- Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 25 września 2014
Kategoria Codzienność
Dom-Praca-Dom
- DST 62.79km
- Czas 02:42
- VAVG 23.26km/h
- VMAX 36.80km/h
- Kalorie 1727kcal
- Podjazdy 880m
- Sprzęt Bulls King Cobra XC
- Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 24 września 2014
Kategoria Codzienność
Dom-Praca-Dom
- DST 70.72km
- Teren 2.00km
- Czas 03:43
- VAVG 19.03km/h
- VMAX 41.50km/h
- Kalorie 2377kcal
- Podjazdy 1000m
- Sprzęt Bulls King Cobra XC
- Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 23 września 2014
Kategoria Codzienność
Dom-Praca-Dom
- DST 63.88km
- Czas 02:36
- VAVG 24.57km/h
- VMAX 44.40km/h
- Kalorie 1666kcal
- Podjazdy 880m
- Sprzęt Bulls King Cobra XC
- Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 19 września 2014
Kategoria Codzienność
Dom-Praca-Dom
- DST 63.18km
- Czas 02:41
- VAVG 23.55km/h
- VMAX 37.50km/h
- Kalorie 1723kcal
- Podjazdy 880m
- Sprzęt Bulls King Cobra XC
- Aktywność Jazda na rowerze
Czwartek, 18 września 2014
Kategoria Codzienność
Dom-Praca-Dom
- DST 67.30km
- Czas 03:05
- VAVG 21.83km/h
- VMAX 37.60km/h
- Kalorie 1981kcal
- Podjazdy 880m
- Sprzęt Bulls King Cobra XC
- Aktywność Jazda na rowerze




