Wtorek, 3 kwietnia 2018
Kategoria Codzienność
Do arbait w te i nazod ;)
Dziś po dłuższej przerwie znów rowerem do arbait. Rano standardowo przez Będzin, Zieloną ( remontowany Park....nie wiedziałem) potem przy P4 .


Temperatura rano ok 3°. Drogi idealne , zero problemów i chyba wiatr lekko pomagał ;)
Po południu zachciało mi się trochę pozaginać powrót, więc na początek objechałem północną stronę P4, gdzie znów niespodzianka, trzeba jechać przez Podbagienko ulicą bo skrót przez las i nowe osiedle właściciele zagrodzili ze względu na budowę.
Z P4 skręcam na drogę do Wojkowic Kościelnych żeby zachaczyć o sklep bo nic nie mam a wiatr bardzo zaczął dawać się we znaki.
Ze sklepu prosto na światła żeby bryknąć na drugą stronę 86-ki bo pierwotnie mislem jechać przez Przeczyce. Ale zjeżdżając za szkołę, zauważyłem jakąś zoltą konstrukcję w stylu mostu. Aż za ładnie wyglądała jak na zwykły mostek, jakiego nigdy tam nie było, wiec postanowiłem to sprawdzić.
Okazało się że powstała nowa droga rowerowa z fajnym mostem przez Przemszę z Wojkowic do Kuźnicy.

Korzystam z nowej drogi i w Kuźnicy skręcam w prawo żeby przy formie drobiu polecieć na Malinowice i Psary , zeby wylecieć przy tartaku w Grodźcu. Tam skrecam w prawo i małymi osiedlami dolatuję do Cementowni.


Stamtąd scieżką rowerową a potem ceglaną drogą dobijam sie do Czeladzi, a potem przez Piaski i Milowice jadę do Parku Tysiąclecia i od strony przeciwpołożnej ląduję na kwadracie.
Na powrocie ciepło, chyba z milion stopni , tylko wiatr cały czas w mordkę ;)


Temperatura rano ok 3°. Drogi idealne , zero problemów i chyba wiatr lekko pomagał ;)
Po południu zachciało mi się trochę pozaginać powrót, więc na początek objechałem północną stronę P4, gdzie znów niespodzianka, trzeba jechać przez Podbagienko ulicą bo skrót przez las i nowe osiedle właściciele zagrodzili ze względu na budowę.
Z P4 skręcam na drogę do Wojkowic Kościelnych żeby zachaczyć o sklep bo nic nie mam a wiatr bardzo zaczął dawać się we znaki.
Ze sklepu prosto na światła żeby bryknąć na drugą stronę 86-ki bo pierwotnie mislem jechać przez Przeczyce. Ale zjeżdżając za szkołę, zauważyłem jakąś zoltą konstrukcję w stylu mostu. Aż za ładnie wyglądała jak na zwykły mostek, jakiego nigdy tam nie było, wiec postanowiłem to sprawdzić.
Okazało się że powstała nowa droga rowerowa z fajnym mostem przez Przemszę z Wojkowic do Kuźnicy.


Korzystam z nowej drogi i w Kuźnicy skręcam w prawo żeby przy formie drobiu polecieć na Malinowice i Psary , zeby wylecieć przy tartaku w Grodźcu. Tam skrecam w prawo i małymi osiedlami dolatuję do Cementowni.


Stamtąd scieżką rowerową a potem ceglaną drogą dobijam sie do Czeladzi, a potem przez Piaski i Milowice jadę do Parku Tysiąclecia i od strony przeciwpołożnej ląduję na kwadracie.
Na powrocie ciepło, chyba z milion stopni , tylko wiatr cały czas w mordkę ;)
- DST 52.00km
- Teren 5.00km
- Czas 02:51
- VAVG 18.25km/h
- VMAX 38.00km/h
- Kalorie 2237kcal
- Podjazdy 213m
- Sprzęt Kross
- Aktywność Jazda na rowerze
Niedziela, 25 marca 2018
Kategoria Jednodniowe
Chwila wokół domu
Coś ostatnio mało okazji do jazdy ale może w koncu coś się zmieni.
Dziś rano wysnułem się na małe co nieco wokół domu. Delikatnie przez Milowice na Czeladź, pokręcić się po starych śmieciach .




Pokreciłem się chwilę po Rynku w Czeladzi , a potem pojechałem do Będzina. Przez Stare Miasto na drugą stronę torów i pod pomnik pamięci wywiezionych Żydów do obozów.

Potem na Sosnowiec wzdłuż linii kolejowej, przez tory na drugą stronę pod Pałac Schoena i dalej w stronę centrum ale przy Przemszy, częściowo nowymi ddr'ami od Parku Sieleckiego aż po Sąd. Tam odbiłem w lewo do ronda i w prawo na Niwkę. Po drodze zjechałem na szlak w lesie przy stawach , wylecialem na drogę do centrum Mysłowic. Tam na rynku fota przy fonntannie chrzczącego

i powrót od strony giełdy co by rumaka umyc na myjni na Naftowej ;)
Dziś rano wysnułem się na małe co nieco wokół domu. Delikatnie przez Milowice na Czeladź, pokręcić się po starych śmieciach .




Pokreciłem się chwilę po Rynku w Czeladzi , a potem pojechałem do Będzina. Przez Stare Miasto na drugą stronę torów i pod pomnik pamięci wywiezionych Żydów do obozów.

Potem na Sosnowiec wzdłuż linii kolejowej, przez tory na drugą stronę pod Pałac Schoena i dalej w stronę centrum ale przy Przemszy, częściowo nowymi ddr'ami od Parku Sieleckiego aż po Sąd. Tam odbiłem w lewo do ronda i w prawo na Niwkę. Po drodze zjechałem na szlak w lesie przy stawach , wylecialem na drogę do centrum Mysłowic. Tam na rynku fota przy fonntannie chrzczącego

i powrót od strony giełdy co by rumaka umyc na myjni na Naftowej ;)
- DST 41.36km
- Czas 02:23
- VAVG 17.35km/h
- VMAX 42.04km/h
- Kalorie 1877kcal
- Podjazdy 310m
- Sprzęt Kross
- Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 10 marca 2018
Kategoria Jednodniowe
Koło domu
Krótki objazd wokół domu.
Miał jeszcze jechać Kot ale zaspał.
Ogólnie kierunek obrałem w przeciwną stronę niż wskazówki zegara. Najpierw na Trzebinię przez Maczki i Geosferę.

Potem przy lesie przez Wilkoszyn na Balin. Stamtąd w lewo na Sierszę. Kolejny cel to Maślachowice i Płoki gdzie zrobiłem sobie pierwszą krótszą przerwę z korytem.
Z Płoków, lasem na Lgotę i przez Niesułowice do Olkusza. Przez Olkusz prosto na światłach w stronę Rabsztyna a tam fotoplastikon i drugie koryto. Z Rabsztyna przez Bogucin na Klucze na pkt widokowy na Pustynię Błędowską. Zjazd spowrotem na dół i na Chechło. W Chechle, zeby trafić na P4 , odbijam na Skalbnię, Błojec między którymi pojawił się fajny , nowy adfalt. Potem na Niegowonice, Chruszczobród i P4. Z Pogorii asfaltami przez Koszelew , za dworcem w Bedzinie i Malobądzką na kwadrat.
Miałem ten wyjazd rozciągnąć o Krzeszowice, ale dobrze że odpuściłem bo po długim niejeżdżeniu i te pierdołowate 125 km trochę mnie upodliło ;)
Miał jeszcze jechać Kot ale zaspał.
Ogólnie kierunek obrałem w przeciwną stronę niż wskazówki zegara. Najpierw na Trzebinię przez Maczki i Geosferę.

Potem przy lesie przez Wilkoszyn na Balin. Stamtąd w lewo na Sierszę. Kolejny cel to Maślachowice i Płoki gdzie zrobiłem sobie pierwszą krótszą przerwę z korytem.
Z Płoków, lasem na Lgotę i przez Niesułowice do Olkusza. Przez Olkusz prosto na światłach w stronę Rabsztyna a tam fotoplastikon i drugie koryto. Z Rabsztyna przez Bogucin na Klucze na pkt widokowy na Pustynię Błędowską. Zjazd spowrotem na dół i na Chechło. W Chechle, zeby trafić na P4 , odbijam na Skalbnię, Błojec między którymi pojawił się fajny , nowy adfalt. Potem na Niegowonice, Chruszczobród i P4. Z Pogorii asfaltami przez Koszelew , za dworcem w Bedzinie i Malobądzką na kwadrat.
Miałem ten wyjazd rozciągnąć o Krzeszowice, ale dobrze że odpuściłem bo po długim niejeżdżeniu i te pierdołowate 125 km trochę mnie upodliło ;)
- DST 125.39km
- Czas 07:27
- VAVG 16.83km/h
- VMAX 62.00km/h
- Kalorie 5834kcal
- Podjazdy 1192m
- Sprzęt Kross
- Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 20 lutego 2018
Kategoria Codzienność
Dom-Praca-Dom
Suchutko ale mroźno. Jesli termometr nie kłamał to rano -6° po poludniu na plusie ale wiatr zimny.
- DST 40.27km
- Czas 02:04
- VAVG 19.49km/h
- VMAX 32.47km/h
- Temperatura -6.0°C
- Kalorie 1624kcal
- Podjazdy 186m
- Sprzęt Kross
- Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 17 lutego 2018
Kategoria Oskar ( ze mną oczywiście), Rajdy i Zawody
Silesia Race - Zima 2018
Pierwsze zawody w tym roku. Organizator dla nas nieznany więc nie wiedzieliśmy jak będzie i z czym to się u nich je ;)
Pobudka rano , paking i w drogę. Baza niedaleko bo Tarnowskich Górach i droga minęła szybko.
Na miejscu szybka orientacja, gdzie?, co?, jak posiąść numerki i karty . Potem wracamy do auta ogarnąć rowery i spotykamy Marcina z Rowerowego Wielunia :)
Większość czasu do przejazdu na start spędzamy w cieple , w bazie. Potem wszyscy przechodzimy/przejeżdżamy na Rynek bo stamtąd startujemy , po uprzednim przywitaniu przez Burmistrza, wspólnej fotce i mini odprawie.
Pierwsza rzecz i w sumie jedyna która lekko mnie zirytowała to mnogość papieru . W sumie mieliśmy 3 kartki A4 , dwie z mapami i jedna z opisami pkt . Moim skromnym zdaniem , przerost formy nad treścią. Punkty były bardzo proste nawigacyjnie i tak szczegółowe ich opisywanie było zbędne natomiast używanie tylu kartek było mocno irytujące.
Na początku wspólnie z Oskarem , choć to w sumie był jego pomysł i to bardzo dobry ;) , wybraliśmy wariant: południe a potem na północ.
skupienie pkt na południu było większe i z mapy wynikało że może być trudniejsze w nawigacji. Chcieliśmy mieć trudne rzeczy na początku. I to był dobry ruch.
Pierwszy na strzał poszedł pkt 7, ktory miał być w zasadzie w centrum miasta na pomniku z armatą. Dojazd bez problemu, tłum zawodników , tylko ....lampionu brak :( okazało się że komuś się przylepił do rąsi, pewnie teraz wisi wesoło u kogoś nad kominkiem , ehhhh.... Oczywiście w takim wypadku decyzja jest jedna , robimy fotoplastikon z armatą + telefon do organizatora.

W międzyczasie tłum się rozrzedził a pod pomnik podjechał chlopak od organizatora i wystawił nowy lampion, wiec podbijamy karty i lecimy dalej. Tetaz już rzeczywiście na południe, częściowo przez miasto w stronę pkt 1.
Jedynka znaleziona bez żadnych problemów, pod przepustem, pod obwodnicą Tarnowskich, przy torach kolejki.
Kolejny pkt 2, to jeden z parowozów w skansenie na terenie Zabytkowej Kopalni Srebra. Droga do niego biegla wśród pól i była dobrze widoczna tak jak i wieża wyciągowa Kopalni więctrudno było nie trafić :)
Z kopalni krecimy na pkt 3 , którypo wyjeździe z miedzy domów jest doskonale widoczny. Jest to hałda popłuczkowa . Wysoka kupa ziemi ze stromymi ścianami po których niektórzy próbowali dostać się na górę ;). My posłuchaliśmy się opisu z magicznej kartki i objechaliśmy dziada od południa :) okazało się że jest tam spokojny wjazd rowerem.


Z pkt3 na 4 jedziemy na południe w zasadzie po czarnym szlaku rowerowym. Tu też był opis by punkt ogarniać od południa bo reszta stron jest ograniczona stromymi ścianami kamieniołomu , a pkt czyli wejście do starej sztolni jest na dnie wąwozu. Moim zdaniem w opisie powinna być mowa o południowym wschodzie bo tam był wjazd do wawozu bo południe było ograniczone czynnym stokiem narciarskim. Ale to taki drobny szczegół tym bardziej że odległości miedzy pkt nie były duże wiec i pomyłki nie skutkowały wielokilometrowymi objazdami.
Młody ładnie zjechał po śniegu na sam dół na calkiem niezłej prędkości, miodzio , wyrabia się młodzież. Na dole podbił kartę a ja w tym czasie opracowywałem dalszą trasę.

Kolejny punkt pkt5 znajdował się po północno wschodniej stronie rez.Segiet, ale najpierw trzeba było się wydostać z kamieniołomu. Prócz wąskiej ścieżki na samym dole , całą resztę podjazdu wyjechaliśmy czym mnie Młody mile zaskoczył :)
Na górze objazd stacji narciarskiej ulicą dookoła i wjazd w rezerwat niebieskim pieszym. Pkt był na malutkiej wysepce na malutkim stawiku ;) Znaleziony bez problemu.
Z 5 pomykamy przez Repty Ślaskie na oznaczony RJnO pkt na terenie parku w Reptach gdzie jest Sztolnia Czarnego Pstrąga, jedna z najciekawszych atrakcji tego terenu. Park to mozna powiedzieć dwie wysokie strony doliny której srodkiem płynie strumień. Kiedy zaczęliśmy z Rept podjeżdża mocno do góry pomyślałem że warto ogarnąć mapę, tę drugą z pkt literowymi , żeby nie dymać do góry bez sensu . I to był chyba strzał w dziesiątkę. Zanim wyjechaliśmy na samą górę, skręcilismy w lewo w drogę gruntową zamkniętą szlabanem bo wg mapy , większość tych pkt mieliśmy na azymut centralnie z lewej strony a z wyglądu terenu wynikało że bez sensu jest teraz jeszcze wyżej wjeżdżać bo trzeba by dwa razy robić tę stronę doliny pod górę. Dlatego gruntówką walimy w dół przez pole i wlatujemy na ścieżkę w parku. Skręcamy w lewo i po 150 m dojeżdżamy do polany w dolinie gdzie po lewe na skarpie u góry jest pkt E. Kolejny wybór to pkt D, dlatego że też znajduje się na dole, jest do niego spokojny dojazd scieżką, przez mostek . Zaliczamy D. Stad do H jest łukowata ścieżka ok 700 metrowa ale tym razem długo pod górę zwaną Górą Mikołaja. Chwilę nam zeszło ale dojechaliśmy do krawędzi lasu i pola i po skręcie w prawo i 100 m ogarniamy to H . Tutaj puki co był pomysł podjechać do narożnika lasu i wzdłuż jego krawędzi objechać pole dzielące nas od pkt C dookoła. Na szczęście temperatura nie wzrosła na tyle by rozpuścić mocno snieg i błoto na polu wiec biorąc przyklad z piechurów pojechaliśmy w dół na szagę przez pole. Kto jechał przez zbronowane pole ten wie jakie to przyjemne :p a jechaliśmy tak prawie kilometr. Ręce chciały wyskoczyć z barków a nogi chciały nas zabić za brak SPD. Pkt C zdobyty. Z C na B prościutto ścieżką w dół, potem przez strumień i przez strumień i....jeszcze raz przez strumień ;) a co ? a jak? nam też wolno baboka strzelić :p
B był w dołku pod skarpą i prosto z niego stromo do góry weszliśmyna alejki parkowe którymi trafiliśmy na pkt A , w jednym z wejść Szpitala , gdzie zorganizowano punkt żywieniowy. Tam spotykamy Kosmatą z Tomkiem i ekipą. Chwilunia gadki i jedziemy dalej. Tetaz już tylko lekki podjazd na północną stronę Parku, lekki zjazd, łapiemy G , zaraz potem F i kulturalnie wytaczamy sięspowrotem na asfalt. Tym sposobem mała mapa poszła. ...eeee....za pazuchę , bo przeca rowerzyści kulturalni są i nie śmiecą :)
Tutaj też skończyły się jakieś trudności czy to nawigacyjne czy fizyczne. Reszta punktów nie sprawiła żadnych trudności. Po kolei szły, pkt 8 na oś. Przyjaźń, pkt 6 przy strumieniu za Starymi Tarnowicami.

pkt9 między wagonami na nasypie . Trzy kolejne , 10-11-12 ukryto w lesie między Tarnowskimi Gorami a Miasteczkiem Śląskim i nie stanowiły żadnej trudności, jedynie jazda między nimi była nużąca , długie proste itp. Z 12 jedziemy znów na południe wracając w kierunku bazy wzdłuż torów kolejowych i zachaczając o Dworzec Autobusowy gdzie krył się Gwarek czyli pkt 13 kończymy rajd w bazie.
Na koniec koryto z przyczepki i powrótna kwadrat. Biorąc pod uwagę że nie było tu klasyfikacji Junior, jechaliśmy grzecznie i spokojnie więc na wyniki nie czekaliśmy. Poczytamy w necie ;)
Ha i potwierdzone .....
Oskar 6
Ja 7
Nie było klasyfikacji Junior więc Młody liczony jak Stary :)
Pobudka rano , paking i w drogę. Baza niedaleko bo Tarnowskich Górach i droga minęła szybko.
Na miejscu szybka orientacja, gdzie?, co?, jak posiąść numerki i karty . Potem wracamy do auta ogarnąć rowery i spotykamy Marcina z Rowerowego Wielunia :)
Większość czasu do przejazdu na start spędzamy w cieple , w bazie. Potem wszyscy przechodzimy/przejeżdżamy na Rynek bo stamtąd startujemy , po uprzednim przywitaniu przez Burmistrza, wspólnej fotce i mini odprawie.
Pierwsza rzecz i w sumie jedyna która lekko mnie zirytowała to mnogość papieru . W sumie mieliśmy 3 kartki A4 , dwie z mapami i jedna z opisami pkt . Moim skromnym zdaniem , przerost formy nad treścią. Punkty były bardzo proste nawigacyjnie i tak szczegółowe ich opisywanie było zbędne natomiast używanie tylu kartek było mocno irytujące.
Na początku wspólnie z Oskarem , choć to w sumie był jego pomysł i to bardzo dobry ;) , wybraliśmy wariant: południe a potem na północ.
skupienie pkt na południu było większe i z mapy wynikało że może być trudniejsze w nawigacji. Chcieliśmy mieć trudne rzeczy na początku. I to był dobry ruch.
Pierwszy na strzał poszedł pkt 7, ktory miał być w zasadzie w centrum miasta na pomniku z armatą. Dojazd bez problemu, tłum zawodników , tylko ....lampionu brak :( okazało się że komuś się przylepił do rąsi, pewnie teraz wisi wesoło u kogoś nad kominkiem , ehhhh.... Oczywiście w takim wypadku decyzja jest jedna , robimy fotoplastikon z armatą + telefon do organizatora.

W międzyczasie tłum się rozrzedził a pod pomnik podjechał chlopak od organizatora i wystawił nowy lampion, wiec podbijamy karty i lecimy dalej. Tetaz już rzeczywiście na południe, częściowo przez miasto w stronę pkt 1.
Jedynka znaleziona bez żadnych problemów, pod przepustem, pod obwodnicą Tarnowskich, przy torach kolejki.
Kolejny pkt 2, to jeden z parowozów w skansenie na terenie Zabytkowej Kopalni Srebra. Droga do niego biegla wśród pól i była dobrze widoczna tak jak i wieża wyciągowa Kopalni więctrudno było nie trafić :)
Z kopalni krecimy na pkt 3 , którypo wyjeździe z miedzy domów jest doskonale widoczny. Jest to hałda popłuczkowa . Wysoka kupa ziemi ze stromymi ścianami po których niektórzy próbowali dostać się na górę ;). My posłuchaliśmy się opisu z magicznej kartki i objechaliśmy dziada od południa :) okazało się że jest tam spokojny wjazd rowerem.


Z pkt3 na 4 jedziemy na południe w zasadzie po czarnym szlaku rowerowym. Tu też był opis by punkt ogarniać od południa bo reszta stron jest ograniczona stromymi ścianami kamieniołomu , a pkt czyli wejście do starej sztolni jest na dnie wąwozu. Moim zdaniem w opisie powinna być mowa o południowym wschodzie bo tam był wjazd do wawozu bo południe było ograniczone czynnym stokiem narciarskim. Ale to taki drobny szczegół tym bardziej że odległości miedzy pkt nie były duże wiec i pomyłki nie skutkowały wielokilometrowymi objazdami.
Młody ładnie zjechał po śniegu na sam dół na calkiem niezłej prędkości, miodzio , wyrabia się młodzież. Na dole podbił kartę a ja w tym czasie opracowywałem dalszą trasę.

Kolejny punkt pkt5 znajdował się po północno wschodniej stronie rez.Segiet, ale najpierw trzeba było się wydostać z kamieniołomu. Prócz wąskiej ścieżki na samym dole , całą resztę podjazdu wyjechaliśmy czym mnie Młody mile zaskoczył :)
Na górze objazd stacji narciarskiej ulicą dookoła i wjazd w rezerwat niebieskim pieszym. Pkt był na malutkiej wysepce na malutkim stawiku ;) Znaleziony bez problemu.
Z 5 pomykamy przez Repty Ślaskie na oznaczony RJnO pkt na terenie parku w Reptach gdzie jest Sztolnia Czarnego Pstrąga, jedna z najciekawszych atrakcji tego terenu. Park to mozna powiedzieć dwie wysokie strony doliny której srodkiem płynie strumień. Kiedy zaczęliśmy z Rept podjeżdża mocno do góry pomyślałem że warto ogarnąć mapę, tę drugą z pkt literowymi , żeby nie dymać do góry bez sensu . I to był chyba strzał w dziesiątkę. Zanim wyjechaliśmy na samą górę, skręcilismy w lewo w drogę gruntową zamkniętą szlabanem bo wg mapy , większość tych pkt mieliśmy na azymut centralnie z lewej strony a z wyglądu terenu wynikało że bez sensu jest teraz jeszcze wyżej wjeżdżać bo trzeba by dwa razy robić tę stronę doliny pod górę. Dlatego gruntówką walimy w dół przez pole i wlatujemy na ścieżkę w parku. Skręcamy w lewo i po 150 m dojeżdżamy do polany w dolinie gdzie po lewe na skarpie u góry jest pkt E. Kolejny wybór to pkt D, dlatego że też znajduje się na dole, jest do niego spokojny dojazd scieżką, przez mostek . Zaliczamy D. Stad do H jest łukowata ścieżka ok 700 metrowa ale tym razem długo pod górę zwaną Górą Mikołaja. Chwilę nam zeszło ale dojechaliśmy do krawędzi lasu i pola i po skręcie w prawo i 100 m ogarniamy to H . Tutaj puki co był pomysł podjechać do narożnika lasu i wzdłuż jego krawędzi objechać pole dzielące nas od pkt C dookoła. Na szczęście temperatura nie wzrosła na tyle by rozpuścić mocno snieg i błoto na polu wiec biorąc przyklad z piechurów pojechaliśmy w dół na szagę przez pole. Kto jechał przez zbronowane pole ten wie jakie to przyjemne :p a jechaliśmy tak prawie kilometr. Ręce chciały wyskoczyć z barków a nogi chciały nas zabić za brak SPD. Pkt C zdobyty. Z C na B prościutto ścieżką w dół, potem przez strumień i przez strumień i....jeszcze raz przez strumień ;) a co ? a jak? nam też wolno baboka strzelić :p
B był w dołku pod skarpą i prosto z niego stromo do góry weszliśmyna alejki parkowe którymi trafiliśmy na pkt A , w jednym z wejść Szpitala , gdzie zorganizowano punkt żywieniowy. Tam spotykamy Kosmatą z Tomkiem i ekipą. Chwilunia gadki i jedziemy dalej. Tetaz już tylko lekki podjazd na północną stronę Parku, lekki zjazd, łapiemy G , zaraz potem F i kulturalnie wytaczamy sięspowrotem na asfalt. Tym sposobem mała mapa poszła. ...eeee....za pazuchę , bo przeca rowerzyści kulturalni są i nie śmiecą :)
Tutaj też skończyły się jakieś trudności czy to nawigacyjne czy fizyczne. Reszta punktów nie sprawiła żadnych trudności. Po kolei szły, pkt 8 na oś. Przyjaźń, pkt 6 przy strumieniu za Starymi Tarnowicami.

pkt9 między wagonami na nasypie . Trzy kolejne , 10-11-12 ukryto w lesie między Tarnowskimi Gorami a Miasteczkiem Śląskim i nie stanowiły żadnej trudności, jedynie jazda między nimi była nużąca , długie proste itp. Z 12 jedziemy znów na południe wracając w kierunku bazy wzdłuż torów kolejowych i zachaczając o Dworzec Autobusowy gdzie krył się Gwarek czyli pkt 13 kończymy rajd w bazie.
Na koniec koryto z przyczepki i powrótna kwadrat. Biorąc pod uwagę że nie było tu klasyfikacji Junior, jechaliśmy grzecznie i spokojnie więc na wyniki nie czekaliśmy. Poczytamy w necie ;)
Ha i potwierdzone .....
Oskar 6
Ja 7
Nie było klasyfikacji Junior więc Młody liczony jak Stary :)
- DST 50.71km
- Teren 10.00km
- Czas 03:39
- VAVG 13.89km/h
- VMAX 36.00km/h
- Kalorie 2861kcal
- Podjazdy 344m
- Sprzęt Kross
- Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 13 lutego 2018
Kategoria Codzienność
Dom-Praca-Dom
- DST 40.70km
- Czas 02:02
- VAVG 20.02km/h
- VMAX 36.90km/h
- Temperatura 4.0°C
- Kalorie 1602kcal
- Podjazdy 312m
- Sprzęt Kross
- Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 12 lutego 2018
Kategoria Codzienność
Dom-Praca-Dom
Dzisiaj nudy na pudy. Już od rana na plusie. O 6:00 było +1° a po południu na powrocie w cholerę więcej.
Czyli szaro, brudno i do dupy. Nawet endorfiny się nie aktywowały
Czyli szaro, brudno i do dupy. Nawet endorfiny się nie aktywowały
- DST 39.99km
- Czas 02:08
- VAVG 18.75km/h
- VMAX 30.06km/h
- Temperatura 1.0°C
- Kalorie 1674kcal
- Podjazdy 300m
- Sprzęt Kross
- Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 10 lutego 2018
Kategoria Jednodniowe, Oskar ( ze mną oczywiście)
Sobotnia prawie siemsiątka :P
Dzisiaj krótka wycieczka z Młodym. Mozna powiedzieć że kółko wokół DG, przez Sławków Tucznawę Sikorkę P3 itp.
Drogi suche. Jazda bez problemów. Ogolnie staraliśmy się dziś trzymać czarnego ale i terenu były kawałki.
Drogi suche. Jazda bez problemów. Ogolnie staraliśmy się dziś trzymać czarnego ale i terenu były kawałki.
- DST 67.56km
- Teren 10.00km
- Czas 00:03
- VAVG 1351.20km/h
- VMAX 37.14km/h
- Temperatura -2.0°C
- Kalorie 3011kcal
- Podjazdy 261m
- Sprzęt Kross
- Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 7 lutego 2018
Kategoria Codzienność
Dom-Praca-Dom
Dziś miało być cieplej i....było. Na starcie -5° pod arbait -7°. Na Kierocinskiej na rondzie krótka lekcja pierwszeństwa dla cymbała w puszce. Potem spoko.
Po południu +2° , ponuro i pochmurnie....bez sensu poprostu.
Po południu +2° , ponuro i pochmurnie....bez sensu poprostu.
- DST 38.87km
- Teren 2.00km
- Czas 02:02
- VAVG 19.12km/h
- VMAX 32.39km/h
- Temperatura -5.0°C
- Kalorie 1599kcal
- Podjazdy 133m
- Sprzęt Kross
- Aktywność Jazda na rowerze
Wtorek, 6 lutego 2018
Kategoria Codzienność
Dom-Praca-Dom
Mmmmmm miodzio ;)
-11° rano , fantastiko, jechało się wyśmienicie ;)
-3° popołudniu ( trochę ubyło ale darowanemu mrozowi w skry się nie zagląda :P )
-11° rano , fantastiko, jechało się wyśmienicie ;)
-3° popołudniu ( trochę ubyło ale darowanemu mrozowi w skry się nie zagląda :P )
- DST 41.39km
- Teren 2.00km
- VMAX 32.00km/h
- Temperatura -11.0°C
- Kalorie 1831kcal
- Podjazdy 181m
- Sprzęt Kross
- Aktywność Jazda na rowerze




