Wtorek, 10 maja 2016
Kategoria Codzienność
Dom-Praca-Dom
- DST 40.00km
- Czas 01:47
- VAVG 22.43km/h
- VMAX 41.00km/h
- Kalorie 1151kcal
- Podjazdy 675m
- Sprzęt Bulls King Cobra XC
- Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 9 maja 2016
Kategoria Codzienność
Dom-Praca-Dom
- DST 41.00km
- Czas 01:47
- VAVG 22.99km/h
- VMAX 39.00km/h
- Kalorie 1157kcal
- Podjazdy 316m
- Sprzęt Bulls King Cobra XC
- Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 7 maja 2016
Kategoria Jednodniowe, Oskar ( ze mną oczywiście)
Na Kole kole Nikiszu
Rekreacyjny rajd ze znajomymi z Cyklozy i nie tylko. Fajna imprezka , ciekawy objazd terenów w Katowicach , plus przejazd przez dwie bardzo urokliwe dzielnice , czyli Nikiszowiec i Giszowiec. Odwiedziny w fabryce porcelany .
Cały wyjazd byłby idealny , gdyby nie scena z kierowcą na dojeździe , przed Giszowcem. Nie potrafił nas wyprzedzić po czym zajechał nam drogę i wyskoczył z pięściami do mnie i do Oskara. Gdyby tylko potrąbił , pokrzyczał , miałbym to głęboko w d.. , ale za agresję zgłosiłem go na Policję (zrobiłem fotkę ) . Teraz , bo piszę z dużym opóźnieniem, jestem po wyjaśnieniach i czekam na info czy koleś przyjął mandat ( z tego co mówił policjant to za stworzenie zagrożenia w ruchu drogowym ) czy skończy się sądem .
Cały wyjazd byłby idealny , gdyby nie scena z kierowcą na dojeździe , przed Giszowcem. Nie potrafił nas wyprzedzić po czym zajechał nam drogę i wyskoczył z pięściami do mnie i do Oskara. Gdyby tylko potrąbił , pokrzyczał , miałbym to głęboko w d.. , ale za agresję zgłosiłem go na Policję (zrobiłem fotkę ) . Teraz , bo piszę z dużym opóźnieniem, jestem po wyjaśnieniach i czekam na info czy koleś przyjął mandat ( z tego co mówił policjant to za stworzenie zagrożenia w ruchu drogowym ) czy skończy się sądem .
- DST 33.24km
- Teren 10.00km
- Czas 03:44
- VAVG 8.90km/h
- VMAX 32.00km/h
- Kalorie 2414kcal
- Podjazdy 874m
- Sprzęt Bulls King Cobra XC
- Aktywność Jazda na rowerze
Piątek, 6 maja 2016
Kategoria Codzienność
Dom-Praca-Dom
- DST 40.00km
- Czas 01:46
- VAVG 22.64km/h
- VMAX 44.00km/h
- Kalorie 1202kcal
- Podjazdy 407m
- Sprzęt Bulls King Cobra XC
- Aktywność Jazda na rowerze
Środa, 4 maja 2016
Kategoria Codzienność
Dom-Praca-Dom
- DST 40.00km
- Czas 01:52
- VAVG 21.43km/h
- VMAX 37.00km/h
- Kalorie 1205kcal
- Podjazdy 421m
- Sprzęt Bulls King Cobra XC
- Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 2 maja 2016
Kategoria Steping :P, Urlop
Turbacz - Steping
Drugi dzień majówki. Moi młodzi chyba zapamiętają go do końca życia. Plan był taki żeby dotrzeć na czerwony szlak tuż za kwaterą , drogą Jurkowski Potok i nim spokojnie zdążać na Turbacz. Wszystko było by ok, gdybym tylko wiedział jak wiele wysiłku będzie nas kosztowała właśnie ta pierwsza faza drogi .
Niestety nie doliczyłem czasu tego podejścia poza szlakiem i w końcowej fazie wycieczki moi byli już kompletnie wykończeni. Musiałem już po zejściu ze szlaków na asfalt w Ochotnicy biec po samochód na kwaterę bo powoli się ściemniało a szli już bardzo powoli.
Tak więc wycieczkę rozpoczęliśmy bezpośrednio z kwatery w Ochotnicy przy Jurkowskim Potoku. Droga początkowo asfaltowa zmieniła się w szutrową, a po minięciu kilku urokliwych mostków nad strumykami stała się zwykła drogą gruntową i zaczęła się bardzo mocno piąć do góry. Podejście na czerwony szlak , mimo małej odległości na mapie , zajęło nam prawie dwie godzimy i kosztowało bardzo dużo wysiłku.

Na Jurkowskim Potoku

Droga do czerwonego szlaku (początki stromego )

Nietypowe wejście na szlak, prosto z ....lasu :P
Kiedy osiągnęliśmy już czerwony szlak , w okolicy Polany Kudowskiej, skierowaliśmy sie w kierunku naszego głównego celu czyli Turbacza. Droga była bardzo długa , na początku niezbyt wymagająca, biegnąca nowym szlakiem rowerowym , ubitym szutrem. Po drodze w Studzionkach w stacji turystycznej p.Chrobaków podbijamy pieczątki , żeby poświadczyć to nasze nietypowe wejście na szlak.
Ze Studzionek , przez Bukowinkę idziemy na przełęcz Knurowską.

Jeden z kopców granicznych na szlaku czerwonym

Czerwony szlak rowerowy

Moje Miśki :)

Stacja turystyczna w Studzionkach
Po przekroczeniu drogi na przełęczy i przejściu kilkuset metrów w miarę prostym szlakiem , zaczęły się momenty trudniejsze, kamieniste i bardziej strome. Miśki już były bardzo zmęczone i na zmianę dodawaliśmy sobie otuchy, rozmawiając o wszystkim, żeby tylko zapomnieć o zmęczeniu i o tym ze jeszcze kawał drogi przed nami , oraz powrót na kwaterę. A czas nieubłaganie mijał i powoli zbliżał się ku wieczorowi.
W końcu osiągnęliśmy najpierw Kiczorę , a po pokonaniu siodła Długiej Hali i kolejnym podejściu sam Turbacz.

Schronisko pod Turbaczem
Powrót na początku był zaplanowany przez Jaworzynę Kamienicką i Przysłop żółtym szlakiem do Ochotnicy, ale niestety ogromne zmęczenie Młodego , zbliżający się zmrok spowodowały zmianę planów. Odwrót nastąpił poprzez Kiczorę na zieloną ścieżkę dydaktyczną która poprzez Suchą i Znaki dość szybko sprowadziły nas do asfaltowej drogi na początku Ochotnicy , przy Schronisku Młodzieżowym w Ustrzyku. Kiedy już była końcówka szlaku i wiedziałem że Moi się nie zgubią , biegiem pognałem na dół i potem asfaltem w stronę kwatery. Miałem przed sobą ok 5 km marszobiegu . Na szczęście kiedy pojawił się zasięg w komórce zadzwoniła do mnie zaniepokojona właścicielka kwatery i po chwili rozmowy zaproponowała że jej mąż wyjedzie mi na spotkanie i podjedzie zebrać moich z drogi. Tak też zrobiliśmy i już po zmroku, ale bezpieczni wróciliśmy na kwaterę .
Trasa jak na nie wprawionych turystów bardzo długa i ciężka , ale ogarnięta :)
https://www.endomondo.com/users/5697737/workouts/717202536
Niestety nie doliczyłem czasu tego podejścia poza szlakiem i w końcowej fazie wycieczki moi byli już kompletnie wykończeni. Musiałem już po zejściu ze szlaków na asfalt w Ochotnicy biec po samochód na kwaterę bo powoli się ściemniało a szli już bardzo powoli.
Tak więc wycieczkę rozpoczęliśmy bezpośrednio z kwatery w Ochotnicy przy Jurkowskim Potoku. Droga początkowo asfaltowa zmieniła się w szutrową, a po minięciu kilku urokliwych mostków nad strumykami stała się zwykła drogą gruntową i zaczęła się bardzo mocno piąć do góry. Podejście na czerwony szlak , mimo małej odległości na mapie , zajęło nam prawie dwie godzimy i kosztowało bardzo dużo wysiłku.

Na Jurkowskim Potoku

Droga do czerwonego szlaku (początki stromego )

Nietypowe wejście na szlak, prosto z ....lasu :P
Kiedy osiągnęliśmy już czerwony szlak , w okolicy Polany Kudowskiej, skierowaliśmy sie w kierunku naszego głównego celu czyli Turbacza. Droga była bardzo długa , na początku niezbyt wymagająca, biegnąca nowym szlakiem rowerowym , ubitym szutrem. Po drodze w Studzionkach w stacji turystycznej p.Chrobaków podbijamy pieczątki , żeby poświadczyć to nasze nietypowe wejście na szlak.
Ze Studzionek , przez Bukowinkę idziemy na przełęcz Knurowską.

Jeden z kopców granicznych na szlaku czerwonym

Czerwony szlak rowerowy

Moje Miśki :)

Stacja turystyczna w Studzionkach
Po przekroczeniu drogi na przełęczy i przejściu kilkuset metrów w miarę prostym szlakiem , zaczęły się momenty trudniejsze, kamieniste i bardziej strome. Miśki już były bardzo zmęczone i na zmianę dodawaliśmy sobie otuchy, rozmawiając o wszystkim, żeby tylko zapomnieć o zmęczeniu i o tym ze jeszcze kawał drogi przed nami , oraz powrót na kwaterę. A czas nieubłaganie mijał i powoli zbliżał się ku wieczorowi.
W końcu osiągnęliśmy najpierw Kiczorę , a po pokonaniu siodła Długiej Hali i kolejnym podejściu sam Turbacz.

Schronisko pod Turbaczem
Powrót na początku był zaplanowany przez Jaworzynę Kamienicką i Przysłop żółtym szlakiem do Ochotnicy, ale niestety ogromne zmęczenie Młodego , zbliżający się zmrok spowodowały zmianę planów. Odwrót nastąpił poprzez Kiczorę na zieloną ścieżkę dydaktyczną która poprzez Suchą i Znaki dość szybko sprowadziły nas do asfaltowej drogi na początku Ochotnicy , przy Schronisku Młodzieżowym w Ustrzyku. Kiedy już była końcówka szlaku i wiedziałem że Moi się nie zgubią , biegiem pognałem na dół i potem asfaltem w stronę kwatery. Miałem przed sobą ok 5 km marszobiegu . Na szczęście kiedy pojawił się zasięg w komórce zadzwoniła do mnie zaniepokojona właścicielka kwatery i po chwili rozmowy zaproponowała że jej mąż wyjedzie mi na spotkanie i podjedzie zebrać moich z drogi. Tak też zrobiliśmy i już po zmroku, ale bezpieczni wróciliśmy na kwaterę .
Trasa jak na nie wprawionych turystów bardzo długa i ciężka , ale ogarnięta :)
https://www.endomondo.com/users/5697737/workouts/717202536
- DST 45.00km
- Teren 35.00km
- Czas 10:00
- VAVG 4.50km/h
- Aktywność Wędrówka
Niedziela, 1 maja 2016
Kategoria Steping :P, Urlop
Trzy Korony - Steping
Kiedyś musiał być ten pierwszy raz, wiec w końcu całą naszą Trójcą postanowiliśmy spędzić majówkę razem poza domem . Pozwiedzać coś, pooglądać itp :)
Wybór padł na Gorce ( kwatera w Ochotnicy Górnej) i Szczawnicę z Trzema Koronami. W planach był jeszcze Luboń Wielki ale niestety już nie daliśmy rady.
Wyjazd nastąpił już 1 maja z samego rana, bo Wiola w Sobotę jeszcze pracowała . Pobudka wcześnie rano, paking i w drogę. Kierunek Sromowce Wyżne. Na miejscu jesteśmy po dwóch godzinach z niewielkim naddatkiem . Parkujemy jak zwykle trochę wcześniej ( na parkingu naprzeciw kościoła ) żeby potem nie mieć problemów z wyjechaniem ( sprawdziło się w 100% ).

Fotka startowa przy granicznym moście :)
Obieramy kierunek na Schronisko Trzy Korony żeby podbić książeczki GOT na początku podejścia ( na zejściu powtórka , są dwie pieczątki w schronisku). Schronisko całkiem przyjemne, akurat w tym dniu niezbyt zatłoczone , co nam sprzyjało na koniec wyprawy bo nie musieliśmy zbyt długo czekać na korytko . O dziwo karmią bardzo smacznie i niedrogo co nas absolutnie miło zaskoczyło.
Ze schroniska idziemy kawałek żółtym szlakiem , ale widząc że większość turystów wybiera właśnie ten szlak, my postanowiliśmy od razu na początku skręcić na zielony.

Pomysł był dobry, mieliśmy spokój i ciszę w trakcie przejścia. Większe grupy ludzi spotkaliśmy dopiero na polanie Kosarzyska , gdzie odpoczywali, biwakowali i ogólnie robili wokół siebie hałas. My w tym miejscu odbijamy na chwilę ( jak taka chwila może się wydłużyć jeśli idzie się pierwszy raz i nie zna się terenu ? :( ) w stronę Góry Zamkowej. Dojście dość ciekawe i całkiem wymagające , mimo schodów z kamieni i drewna . Ostre podejścia i zejścia pomiędzy Górą Zamkową a Ostrym Wierchem .
Ruiny Zamku Pieniny ciekawe , choć zbyt dużo pozostałości nie ostało się do naszych czasów. Warto jednak zobaczyć w jak niedostępnych miejscach nasi przodkowie potrafili budować swoje siedziby.


Ruiny Zamku Pieniny
Z Góry Zamkowej wracamy w stronę Trzech Koron idąc niebieskim szlakiem . Z biegiem czasu zaczyna robić się coraz większy tłok i na samym końcu , przed samą Okrąglicą z ledwością można się poruszać po szlaku.
Z Trzech Koron schodzimy niebieskim szlakiem przez Polanę Pieniny , gdzie rozciąga się przepiękny widok na Tatry ( nota bene taki sam jak z tarasu widokowego na Sokolicy tylko bez ciżby ludzkiej na plecach :P )

Widok na Tatry z Polany Pienieny
Z niebieskiego szlaku skręcamy na przeł. Szopce na żółty i powoli zaczynamy schodzić zamykając naszą Koronną pętelkę. Początek i koniec żółtego szlaku są łatwe i szerokie , natomiast środek jest mocno stromy, poprowadzony wieloma zakosami gdyż trzeba na krótkim odcinku pokonać dużą różnicę wysokości.

Wąwozem Szopczańskim schodzimy na koniec jeszcze raz do schroniska , gdzie podbijamy drugą pieczątkę, wciągamy bardzo smaczny obiad i asfaltem spokojnie wracamy do Księżnej żeby zawiozła nas dalej.
Przed odjazdem na kwaterę do Ochotnicy, zahaczamy jeszcze o Szczawnicę, lodzimy i odpoczywamy na ławeczkach przy Dunajcu.
Dzień spędzony całkiem miło, choć dość męczący , bo pierwsze górki w tym roku.
Traska ok 9 km
Czas o 4-5 h
Wybór padł na Gorce ( kwatera w Ochotnicy Górnej) i Szczawnicę z Trzema Koronami. W planach był jeszcze Luboń Wielki ale niestety już nie daliśmy rady.
Wyjazd nastąpił już 1 maja z samego rana, bo Wiola w Sobotę jeszcze pracowała . Pobudka wcześnie rano, paking i w drogę. Kierunek Sromowce Wyżne. Na miejscu jesteśmy po dwóch godzinach z niewielkim naddatkiem . Parkujemy jak zwykle trochę wcześniej ( na parkingu naprzeciw kościoła ) żeby potem nie mieć problemów z wyjechaniem ( sprawdziło się w 100% ).

Fotka startowa przy granicznym moście :)
Obieramy kierunek na Schronisko Trzy Korony żeby podbić książeczki GOT na początku podejścia ( na zejściu powtórka , są dwie pieczątki w schronisku). Schronisko całkiem przyjemne, akurat w tym dniu niezbyt zatłoczone , co nam sprzyjało na koniec wyprawy bo nie musieliśmy zbyt długo czekać na korytko . O dziwo karmią bardzo smacznie i niedrogo co nas absolutnie miło zaskoczyło.
Ze schroniska idziemy kawałek żółtym szlakiem , ale widząc że większość turystów wybiera właśnie ten szlak, my postanowiliśmy od razu na początku skręcić na zielony.

Pomysł był dobry, mieliśmy spokój i ciszę w trakcie przejścia. Większe grupy ludzi spotkaliśmy dopiero na polanie Kosarzyska , gdzie odpoczywali, biwakowali i ogólnie robili wokół siebie hałas. My w tym miejscu odbijamy na chwilę ( jak taka chwila może się wydłużyć jeśli idzie się pierwszy raz i nie zna się terenu ? :( ) w stronę Góry Zamkowej. Dojście dość ciekawe i całkiem wymagające , mimo schodów z kamieni i drewna . Ostre podejścia i zejścia pomiędzy Górą Zamkową a Ostrym Wierchem .
Ruiny Zamku Pieniny ciekawe , choć zbyt dużo pozostałości nie ostało się do naszych czasów. Warto jednak zobaczyć w jak niedostępnych miejscach nasi przodkowie potrafili budować swoje siedziby.


Ruiny Zamku Pieniny
Z Góry Zamkowej wracamy w stronę Trzech Koron idąc niebieskim szlakiem . Z biegiem czasu zaczyna robić się coraz większy tłok i na samym końcu , przed samą Okrąglicą z ledwością można się poruszać po szlaku.
Z Trzech Koron schodzimy niebieskim szlakiem przez Polanę Pieniny , gdzie rozciąga się przepiękny widok na Tatry ( nota bene taki sam jak z tarasu widokowego na Sokolicy tylko bez ciżby ludzkiej na plecach :P )

Widok na Tatry z Polany Pienieny
Z niebieskiego szlaku skręcamy na przeł. Szopce na żółty i powoli zaczynamy schodzić zamykając naszą Koronną pętelkę. Początek i koniec żółtego szlaku są łatwe i szerokie , natomiast środek jest mocno stromy, poprowadzony wieloma zakosami gdyż trzeba na krótkim odcinku pokonać dużą różnicę wysokości.

Wąwozem Szopczańskim schodzimy na koniec jeszcze raz do schroniska , gdzie podbijamy drugą pieczątkę, wciągamy bardzo smaczny obiad i asfaltem spokojnie wracamy do Księżnej żeby zawiozła nas dalej.
Przed odjazdem na kwaterę do Ochotnicy, zahaczamy jeszcze o Szczawnicę, lodzimy i odpoczywamy na ławeczkach przy Dunajcu.
Dzień spędzony całkiem miło, choć dość męczący , bo pierwsze górki w tym roku.
Traska ok 9 km
Czas o 4-5 h
- DST 9.27km
- Teren 7.00km
- Czas 06:00
- VAVG 1.54km/h
- Aktywność Wędrówka
Czwartek, 28 kwietnia 2016
Kategoria Codzienność
Dom-Praca-Dom
- DST 39.22km
- Czas 01:43
- VAVG 22.85km/h
- VMAX 39.41km/h
- Kalorie 1224kcal
- Podjazdy 618m
- Sprzęt Bulls King Cobra XC
- Aktywność Jazda na rowerze
Poniedziałek, 25 kwietnia 2016
Kategoria Codzienność
Dom-Praca-Dom
- DST 40.00km
- Czas 01:55
- VAVG 20.87km/h
- VMAX 41.00km/h
- Kalorie 1121kcal
- Podjazdy 252m
- Sprzęt Bulls King Cobra XC
- Aktywność Jazda na rowerze
Sobota, 23 kwietnia 2016
Kategoria Oskar ( ze mną oczywiście), Rajdy i Zawody
BikeOrient- G.Świętokrzyskie 23.04.2016
- DST 62.57km
- Teren 40.00km
- Czas 04:57
- VAVG 12.64km/h
- VMAX 34.98km/h
- Kalorie 3195kcal
- Podjazdy 1035m
- Sprzęt Bulls King Cobra XC
- Aktywność Jazda na rowerze




